W niedziele znaleźliśmy wspaniały szlak, który rozpoczął się ostrym podjazdem/podejściem... Wciągaliśmy nasze rowery przez ok, 30 minut i jak weszliśmy na szczyt to myślałem ze łydki mi zaraz odlecą... Szczyt miał według mapy 1112m n.p.m (a zbocze po którym wchodziliśmy na moje oko miało ok. 40* nachylenia) Później ostre zjazdy, masa błota i kamieniste wąskie ścieżki... Po drodze nawet spotkaliśmy owczarki podhalańskie (trzy sztuki) które zaczęły nas gonić (myślałem że popuszcze w gacie :D) Na koniec dobry obiad w Niedzicy i powrót szosą do domu :D
Sobota to tylko krótki wypad, gdyż chwyciła nas taka ulewa że uznaliśmy że nie ma sensu zwiedzać w taką pogodą Zakopiańskich szlaków, w między czasie zjedliśmy pyszny obiadek :)
Na rower wyjechaliśmy ok. 15 i praktycznie cały czas jechaliśmy w deszczu :) Zaliczyliśmy przewyższenie 969m n.p.m i jazda po Krupówkach w poszukiwaniu mapy :)
Ostatni wypad przed Zakopanem po dętke do Rybnika :) W drodze powrotnej (8,5km) ciągle 35 - 40km/h, opony 2,0 :) Chciałem być szybszy od autobusu i udało się i to jeszcze z 2 minuty przewagi :)
A ja dziś rano miałem wolne od pracy więc zabrałem się za koszenie trawy, gdyż weekend spędzam w Zakopanem więc plac by mi zarósł. W trakcie koszenia stwierdziłem że zrobie sobie mały trening z pulsometrem po lesie (30-40km) Tak jak postanowiłem tak i zrobiłem tylko szkoda że 40km zrobiłem w jedną strone i trzeba było wrócić do domku. Zrobiłem bardzo fajną traskę i to w bardzo dobrym tempie.
Najpierw wypad po baksa, później razem do MArklowic na basztę (tam trening podjazdów, zjazdów itp) Poźniej wróciłem do baksa po film i pojechaliśmy zrobić jeszcze rundkę :)
Dziś wypad na trasę czarną, przejazd kawałek trasą niebieską i momentami pojawiała się żółta... Pierwszy raz jechałem tym szlakiem i bardzo mi się spodobał co powoduje że będe śmigał częściej taką trasą jak dziś :)