Dziś od rana bolały mnie nogi i ręce po wczorajszej grze w siatkówkę i piłkę nożną, nie miałem w planach w ogóle rowerka gdyż nie czułem się po prostu na siłach bu usiąść na siodło... Jednak zdecydowałem się po południu wyskoczyć tak rekreacyjnie pozwiedzać tereny leśne. Jestem mile zaskoczony gdyż udało mi się znaleźc bardzo fajną trase na Rudy Raciborskie i już nie będe musiał jeździć syfiatą ścieżką rowerową wzdłuż zalewu :D
Na początku 15km treningu po szosie, później wpadłem w teren i troszkę poćwiczyłem... Odkryłem także jedną nowa traskę, która ma bardzo fajne podłoże i co najwazniejsze jest w zaciemnionym lesie gdzie nie dochodzą promyki tego pieprzonego słońca :)
Dziś wypad do Gliwic szosą na rajd rowerowy później ~40km rajdu i wypad z kumplami na jakieś hałdy za Gliwce (fota). Ogólnie jazda w terenie była dosyć męcząca ponieważ strasznie kamieniste trasy... Powrót z Gliwic był jeszcze bardziej męczący ponieważ jechałem cały czas z wmordewind... Wypad oceniam na 5+ :) Bardzo mi się podobało, oby więcej takich wypadów :)
Ładny zjazd i od razu podjazd (niestety ani razu nei wjechałem taki stromy...)
Najpierw kontynuacja przecierania leśnych szlaków (bezdroża) później wypad na tor motocrossowy (zrobiłem 2 kółka) i wróciłem do domku... Wypad strasznie męczący ponieważ 70% w terenie i to nie jakimś banalnym :)
Jazda z kumplem po okolicy... Kumpel po 6km złapał kapcia i on siedział na moim siodle trzymając swój rower, a ja pedałowałem i siedziałem na swójej górnej rurze :) Musiałem go zawieźć do domu i mój powrót... Ogólem zrobiłem 14km a nogi bolały mnie tak jakbym zrobił 50km ze średnią 30km/h :)
Wypad do Rybnika po neopren, później wjazd na samą górę parkingu w plazie (jest fota) i później ścieżką rowerową wzdłuż zalewu do domku...
Po południu z bratem na tor crossowy on lasem na swojej crossówce, a ja na bike'u :) Tempo było ostre bo brachol się nudził :D Przejechałem na bike'u nawet 2 okrążenia i fajne hopki były :D (foto) Ale teraz bardzo trudny (sam piach);/
No i o 21:10 wyjechałem na wieczorne śmigańsko :) Posmigalismy troszkę z kumplem po mieście w ostrym tempie (co podkręciło mój dzisiejszy avs :D