Dziś wyjechałem sobie dosłownie "gdzieś"... Postanowiłem ze wjeźdzam do lasu i jade non stop przed siebie i co się okazało po 25km? Jestem jakieś 5km od Gliwic...:D No to nic mi nie pozostało jak wracać szosą :) Piękna pogoda, wiatru brak (może czasem lekki powiew).
Dziś wpład do mnie Lukashs no i pojechałem go odprowadzić do 3/4 trasy i wróciłem do domku... Bardzo miło się jechało, choć momentami pod wiatr było ciężko;p
Najpierw wypad w stronę Rybnika ubrany na cebule...:) Po 20km zrezygnowałem i wróciłem do domu zrzucić kurtkę i po 3minutach znów pojechałem, lecz już w całkiem innym kierunku tj. Racibórz... W Kuźni Raciborskiej zerwałem łańcuch, ale dziś wziąłem sakiewke z podstawowymi rzeczami i się bardzo przydała (po 15minutach wróciłem na trase) Później na Racibórz i powrót do domku...
A ja dziś 65km z kolegą Łukaszem... Byłem w budzie i dostałem telefon że przyjechał z Gliwic do Rybnika po mnie i idziemy na rower. Długo nie myśląc zwiałem z lekcji wróciłem na chatę i pojechaliśmy na rower. Na S-works-ie 2008 śmiga się znakomicie, a pełen XTR to jest to No i już nie wspomne o Avidach ultimate... Jednym słowem narobił mi smaka ;p