Wyjazd 11:15 zmierzam na Rybnik, później Żory no i cały czas prosto Wiślanką, aż do centrum Wisły... W wiśle odbiłem na Salmopol no i 5km świetnego podjazdu, który poszedł mi bardzo przyjemnie...Potem niezła zabawa ze zjazdem (ok 6km i nie schodziłem poniżej 40km/h -serpentyny) Z drugiej strony salmopolu Szczyrk no ale tutaj to tylko przejechałem, aby dostać się do Bielska Białej... Z Bielska już szybciutko na Katowice zaliczając po drodze Pszczyne i na końcu odbiłem na Żory i tą samą drogą do domciu... W paru słowach..."Boże ciało" rewelacyjnie spędzone :)
Dziś rozjazd po wczorajszym wyścigu... Najpierw w planach było 50km, ale postanowiłem odwiedzić kumpla w Gliwicach (Lukashs z bikestats) pojechałem troszkę okrężną drogą ponieważ pojechałem przez Knurów, a wracałem przez Sośnicowice i Rudy Raciborskie...
Na końcu z Łukaszem zaliczyłem na 2 próby 2 razy V'ke, której nigdy nie umiałem pokonać... (trening czyni mistrza :P) V'ka w tle na zdjęciu z moją gębą:P
Dziś rano zaplanowałem że wyskoczę sobie do Skoczowa (początek beskidu śląskiego) no i jak postanowiłem tak i zrobiłem... Świetna wycieczka, ale moje mięśnie troszkę dostały popalić bo za szybkie tempo narzuciłem co widać po średniej :)
HRśr: 148
A oto rower umyty i przygotowany do dzisiejszego wypadu :
Zaplanowałem wczoraj wypad ~100km i jak widać dobrze sobie wszystko policzyłem :) Rano dokładnie obrałem cel, którym był Chudów i zwiedzanie zamku jak pomyślalem tak tez zrobiłem... Wyjechałem ok. 9 a powrót o 14... Po 25km zobaczyłem ładną hałdę (patrz foto) i zanim pomyślałem to już po niej jeździłem :) Bardzo fajne i pewnie nie raz tam wrócę... :) Wyjechałem po drugiej stronie hałdy i zaiast kierować się dalej na Chudów kierowałem się na Knurów, potem na Zabrze a na koniec wjechałem do chudowa... Zrobiłem większe koło, ale przyjemnie było... Momentami przeszkadzał wmordewind, ale dało radę śmigać :) Więc niedziela mi się jak najbardziej udała:)
PS. Przed momentem dostałem info od ojca że jedziemy na rower jak wróci z kościoła, więc sobie posmigam jeszcze w HZ :D
PS.2. Udało mi się zrealizować mój plan (na koniec wakacji min. 5000km) :D
Dziś wypad do Gliwic szosą na rajd rowerowy później ~40km rajdu i wypad z kumplami na jakieś hałdy za Gliwce (fota). Ogólnie jazda w terenie była dosyć męcząca ponieważ strasznie kamieniste trasy... Powrót z Gliwic był jeszcze bardziej męczący ponieważ jechałem cały czas z wmordewind... Wypad oceniam na 5+ :) Bardzo mi się podobało, oby więcej takich wypadów :)
Ładny zjazd i od razu podjazd (niestety ani razu nei wjechałem taki stromy...)